• Wpisów: 1246
  • Średnio co: 20 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 16:29
  • Licznik odwiedzin: 282 055 / 1060 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
dombro
 
Szkoła plakatu filmowego, zarówno ta polska, jak i postmodernistyczna, minimalistyczna, bodajże amerykańska zawsze mnie chwyta za prącie.
Trafność w doborze zaledwie kilku elementów, które opowiadają praktycznie całą fabułę i klimat filmu, a które genialnie współgrają ze sobą artystycznie na plakacie powoduje, że chylę czoła i szyszynki przed jego twórcami.
Czasem jest śmiesznie, czasem powaznie, ale zawsze w kurwa punkt!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dombro
 
Gdyby istniała Mitologia Biznesu, to mielibyśmy mit o "Deadlinie i Ikarze". Innymi słowy byłaby to opowieść o facecie, który musiał oddać prototyp skrzydeł jak najszybciej i przez to spierdolił całkowicie ich wykonanie.
True story.
Słowo "deadline" jest już tak zakorzenione w świadomości społecznej(przynajmniej tej biurowo zamerykanizowanej), że aż wywołuje gęsią skórkę w okolicach odbytu u różnych ludzi. Mnie jakoś nigdy nie przerażało, bo zwykle wyrabiałem się ze wszystkim przed końcową datą. Oczywiście jakże kuszące jest odkładanie wszystkiego(tak jak wizyty u lekarza, kiedy wykryje się u siebie jakiś guzek.) na ostatnią chwilę, a potem świeci się człowiekowi przed oczami pierdolny neon z sentencją "Nie zdążę!!! AAA!!!" i wbija się refleksja, że można kurwa przecież było siąść dzień wcześniej.
Ale się nie siadło, a deadline kroczy po omszałej psiosze.
Niektórzy ludzie dopóki nie dostaną tęgiego kopa w chujowatość, to się nie wezmą za siebie i nie zrobią tego co powinni. Trzeba im codziennie wbijać do łba i nonstopicznie przypominać o obecności czynników zewnętrznych, które zaraz im się zwalą na jelita i już nie będzie wyjścia. To jest zwyczajne, beztroskie podejście do życia, ale kiedy to życie nakurwia z pełnym impetem to czuje się je wówczas dwa razy mocniej.
Może tak trzeba?
Chuj wie, ja staram się zwykle nie być tym jebanym Ikarem z Deadlinem i spermą zamiast kleju na piórach.
Trochę sztuki zatem.
  • awatar catalana: To o mnie, musze czuć gniew pański nad sobą, by robić coś porządnie :D
  • awatar Bosy: świetna interpretacja mitu
  • awatar Nikki Seven: A ja lubię czuć miecz nad sobą. Wtedy naprawdę uruchamia się cały mój potencjał, a i życie wydaje się mieć bardziej intensywny smak. Tylko nudziarze robią coś na zaś, bo nie mają co robić tu i teraz. Przeszłość minęła bezpowrotnie, przyszłości nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jest tylko ta chwila- tak zdaje się gadał jakiś Budda Tysiąca Imion i ja się pod tym podpisuję. Polecam "W kręgu zła" z Alainem Delonem- dobre jak sam skurwysyn.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dombro
 
Muzyka łagodzi obyczaje.
Albo na odwrót.
Dźwięki, które wydobywają się z chrapiącego Mongoła nie łagodzą niczego.
Czuję jakby ktoś obok sapał gwałcąc małą kózkę jednocześnie nierytmicznie piłując kloc z żelbetonu.
Może zatem dla Was coś mniej inwazyjnego...









  • awatar mkobiec: it's so.... gay :D
  • awatar real monster: widziałam dziś (a raczej wczoraj) tego Twojego Mongoła w Złotej Teresie
  • awatar someLady: @mkobiec: to samo skojarzenie...
Pokaż wszystkie (5) ›
 

dombro
 
Sporo osób ostatnio ma do mnie pretensje, że na blogu pusto jak w sercu Detektywa Rutkowskiego. Wspomniany wcześniej brak czasu, oraz okoliczności antystabilizacyjne nie pozwalają mi jednak niestety na prowadzenie bloga tak jakbym sobie tego życzył. Staram się zadowolić wszystkich, ale jak już dobrze wiemy z doświadczenia: zadowalając wszystkich nie zadowala się tak naprawdę nikogo. Można wówczas przegapić istotne wydarzenia i jeszcze bardziej istotne fakty.
To trochę tak jak z Wisławą Szymborską. Dziwnym trafem zmarła w tym samym dniu, w którym w Egipcie podczas zamieszek na stadionie zginęło siedemdziesiąt kilka osób. Coincidence? I don't think so you fucks!
Ona została zabita! Kurwa, stał nad nią koleś z Itaki i dusił ją poduszką, żeby tylko przykryć ten news o Egipcie i żeby ludzie nie odwołali wycieczek!
Potem owinął ją w śliski kocyk i wyszedł z mieszkania.
Trochę takie Wag the dog mówię Wam.
Ciekawe jakie ważne zdarzenie przykryła Violetta Villas, Michael Jackson i Karol Wojtyła onegdaj...
  • awatar innewyork: sporo osób z pinga zna te "okoliczności antystabilizacyjne" i sam sie dziwię, że nie ma jeszcze hejtów pod Twoim adresem w komentarzach - nie żebym od razu wpierdalał ci się z jabłecznikiem do salonu - twoje życie, twoje decyzje ode mnie prywatnie masz jednak potępienie. nie sądzę bym miał jeszcze czego szukać na tym blogu - sory ziomeczku. powodzenia w życiu.
  • awatar Tęcza: No właśnie, 'okoliczności antystabilizacyjne' to trochę za słabe określenie na to co się wydarzyło. Twój syn już zaczął to odczuwać, a to dopiero początek. Chłopie, weź się kurwa ogarnij, bo tak jak mój przedmówca powiedział - nie będziesz miał tu czego szukać...
  • awatar marricka: Nie będę się wtrącać, bo to twoje życie i twoje decyzje. z reszta jak myślę, delikatnie cię jebie co tu wypisują i jakie rady ci dają. Nie kręcą mnie już twoje wpisy. To tak, jak dowiedzieć się ze Jacek Poniedziałek jest gejem, wcześniej wzdychając do niego sprzed telewizora. Głupie porównanie, ale trochę w twoim stylu ;)
Pokaż wszystkie (13) ›
 

dombro
 
A o to druga najbardziej  żenująca rzecz na świecie, tuż za momentem, w którym idziemy się przywitać z kimś, kto do nas macha, a okazuje się, ze machał do kogoś za nami, ale przed tym, kiedy kogoś od tyłu zaczepiamy, a okazuje się, że to kto inny...
So fucking awkward!

#!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dombro
 
Nie piszę póki co.
mam w chuj powodów, żeby nie pisać.
Oprócz braku czasu, braku natchnienia, braku wytchnienia, braku czasem internetu i braku chęci.
Nie, nie dlatego, że nie chce mi się dla Was pisać. Po prostu ze względu na wydarzenia ostatnich dni jakoś nie potrafię się pozbierać, mimo, że to nie mnie rozbito, tylko ja rozbiłem wszystko w drobny chuj.
O tym też mi się nie chce pisać.
Lub po prostu nie potrafię. Jednakowoż, żeby Was nie stracić z anteny wrzucam kolejną srakę internetową.
Alleluja i do przodu!
  • awatar Tęcza: My już wiemy, że 'rozbiłem wszystko w drobny chuj' i mimo, że osobiście mnie to nie dotyczy, to i tak jest mi przykro z tego powodu. Po prostu wielka szkoda...
  • awatar marricka: Lipa, jednym słowem. Straszna lipa i straszna szkoda.
  • awatar effka: Mówisz że jesteś w czarnej dupie? Wyluzuj i kulaj się dalej z tym że do przodu :D
Pokaż wszystkie (15) ›
 

dombro
 
Cóż takiego jest w tej afroamerykańskiej kulturze zakorzenionego, że dochodzi do tego typu sytuacji?
Ja trochę rozumiem, bo sam jestem dosyć mocno uzależnioną od seksu i jakiejkolwiek seksualności jednostką, no ale come on kurwa...
Ja pufy nie rucham.
A oni potrafią porządnie wyjebać nawet powietrze.
Ehh te kocie ruchy...

#!
  • awatar innewyork: to jest taniec i nazywa się daggaring! polecam Youtubnąć
  • awatar Mishon: @innewyork: taniec powiadasz...wygląda bardziej jak zbiorowy gwałt na meblach ;)
  • awatar Mythe: ale się uśmiałam :D Jak im w sumie nie głupio tak się wić publicznie :D
Pokaż wszystkie (15) ›
 

dombro
 
Ludzie nie lubiący muzyki dla mnie nie istnieją.
Bo albo w nich nie wierzę, albo muszą być absolutnie spierdoleni, skoro jakakolwiek muzyka jest im obca. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe, żeby nie lubić muzyki. Ja rozumiem, że można nie przepadać, albo wręcz cholernie nienawidzić poszczególnych gatunków i mieć na nie ogólnie pojęty wyłebcz. Dla mnie całkiem normalni w kwestii człowieczej, są ludzie słuchający tylko metalu, tylko chamskiego techno, tylko dubstepów, tylko offowo hipsterskich piździchujków, czy nawet fani disco-polo. Naprawdę. To dla mnie normalne, że słucha się czegoś i się kurewsko nie znosi czegoś innego. To wręcz jest zapisane w annałach ludzkości. Oczywiście się z tym nie zgadzam, bo sam słucham przekroju przeróżnych dźwięków, ale rozumiem, że są tacy, których to jebie i boją się wpadać w inną rzekę, niż tę własną, zapierdzianą. Bardziej to jednak akceptuję niż niebezpiecznych pojebów, którzy muzyki po prostu nie lubią i jej nie słuchają. Kurwa mać jak ja zajebiście nie ufam takim ludziom. Kojarzą mi się z wypranymi z emocji i jakiejkolwiek, ludzkiej empatii jednostkami, które gwałcą dzieci. Dzieci francuskich buldożków! Hej! Nawet głuchoniemi słuchają muzyki, żeby chociaż ją poczuć ciałem!
Dlatego jeżeli jesteś taką spierdoloną personą mającą wyjebane na jakąkolwiek sztukę słuchaną, to mam dla Ciebie cudowne remedium: Poniżej masz kilka propozycji z różnych szuflad. Weź ich posłuchaj i skończ być zjebem.









Pokaż wszystkie (13) ›
 

dombro
 
Praca, Skyrim, pisanie, dziecko, kolejne pisanie, Skyrim.
Kurwa...za mało Skyrim...
jak już się zapewne domyślacie: Nie mam nawet czasu, żeby tu zaglądać. Już pisałem, że paraliżuje mnie strach przed zaglądaniem tutaj i angażowaniem się w to wirtualne życie, oraz spełnianie oczekiwań robienia ciągłych, regularnych, w miarę mądrych i czasem zabawnych wpisów.
Ot taka presja, która umiejętnie blokuje(nie bloguje) swobodną frajdę wbijania na ten portal i raczenia ludzi gównem z internetu. Trochę tę rolę przejął Facebook, gdzie po prostu z buta, bez zbędnej ideologii i jebania się w artyzm, wrzuca się przezabawny komentarz, roztrząsa arcyważną sprawę, serwuje gargantuicznie dobry kawałek, lub puszcza się spektakularnie zabawne zdjęcie.
No i wychodzi wtedy chujnia z czasówką na bardziej rozbudowaną formę podłechtania ludzkich oczu, mózgów i genitaliów.
Welcome to XXI Century 2!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

dombro
 
Nie rozumiem reklam Szampana dla dzieci Piccolo...
Po prostu kurwa nie rozumiem...
Czy to aż tak bardzo jest zakorzenione w naszej prostej, polskiej mentalności, żeby dzieci od małego fokusować i nakierowywać na zabawę z alkoholem?
Ja doskonale wiem, że ten napój nie ma w sobie ani grama alkoholu, ale sama idea bawienia się siedmio-osmiolatków trochę tak jak dorośli, jest dla mnie chora. To trochę jakby im wmawiać, żeby zaraz po tym tak na niby się poruchały ze sobą.
Oczywiście, że dzieci tak czy siak bawią się w taki sposób...to zrozumiałe. My też bawiliśmy się w dilerów narkotyków mając lat dziewięć, ale nikt nam tego nie sugerował z ekranu telewizora do kurwy nędzy!
Co dalej?
Jack Danielsik?
Żołądkowa Słodka?
Proseccollo?
A może po prostu da się dzieciom cukier puder z lusterkiem i słomką w zestawie i niech nauczą się zawczasu wciągać?
Nie zrozumcie mnie źle: Wszystko dla ludzi, ale niech sobie to sami odkryją własnym sumptem! Niech nikt nie krzyczy im, że picie bezalkoholowego szampana w wieku iluś tam lat, gdzie cyfr jest mniej niż dwie, obliguje do dobrej zabawy! Zresztą co to kurwa za frajda? Lepiej pijanym rodzicom podjebać trochę prawdziwego wina i się urżnąć w trupa!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.