Wybaczcie, że tak długo nie pisałem, ale byłem po chuju zajęty. Pojechałem sobie na jeden dzień na Open'era. Nie zgadniecie zapewne na jaki...oczywiście na sobotę, bo grali tam FAITH NO MORE!!!
Kurwa...czekałem na ich koncert jebane dwanaście lat!!! Będąc 13letnim pacholęciem zakochałem się w płycie Angel Dust i od tamtego dnia moja miłość do Faithów przetrwała. zawsze chciałem pójść posłuchać jak grają na żywca, ale tego samego roku ich drogi się rozeszły i postanowili już nigdy nie grać ze sobą. Na szczęście(może z braku kasy;-) wróćili do siebie i w sobotę w końcu mi się udało ich zobaczyć na żywca!
To teraz kilka wniosków wyciągniętych z Open'era:
1. Faith no more są zajebiści na żywo
2. W Polsce można zrobić naprawdę dobry festiwal porównywalny nawet do Rosklide(byłem 2 razy więc wiem)
3. Faith No more są genialni na żywo
4. Kobiety w 7mym miesiącu ciąży męczą się szybko na festiwalach;-)
5. Faith No more są mistrzowscy na żywo
6. Zawsze jak czekasz na jakiś koncert, a przez 3 dni jest super pogoda, to na pewno spadnie deszcz podczas tego koncertu
7. Faith no more są potwornie dobrzy na żywo
8. Na festiwalu spotkasz całkowicie przypadkowo ludzi, któych nie widizałeś 100 lat. Tych z którymi się umówiłeś możesz nie spotkać.
9. Faith no more są WKurwaPytęMegaCzaderskoBikiniarskoPrzeCipowskoZajebiści!!!
Poważnie...jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tak świetnie grał na żywo. Oczywiście Patton zawsze był znany z niesamowitego, boskiego wokalu, ale zawsze sądziłem, że na żywo to on tego nigdy nie wyciągnie co słychać na płytach.
Och kurwa jak ja się sakramencko myliłem...
To co on odpierdolił na tym koncercie zamroziło mi krew w żyłach i wstrzymało robaczkowy ruch jelit. Stałem sztywno niczym Walt Disney w zamrażarce i słuchałem oczarowany. ON NAPRAWDĘ MA TAKI GŁOS JAK NA PŁYCIE!!! Zero fałszu, asynchronu, potknięć...NIC!!! Mistrzostwo!
Ale chuj tam z nim, odłóżmy go na chwilę na bok...reszta zespołu tak zajebiście wymiatała, z takim powerem, energią godną świeżych, młodych, dopiero co zaczynających zespołów! Po raz pierwszy na koncercie poczułem, że ktoś docenił mnie jako widza. Gdybym nie był ultra twardy to by mi łzy napłynęły do oczu.
Chłopcy zrobili jeden numer, który mnie całkowicie rozpierdolił: Pod koniec piosenki, w połowie refrenu na akcencie, nagle zamarli w bezruchu na dwie minuty! Wyglądali jak figury woskowe, po czym po upływie określonego czasu ruszyli z całej pizdy jak Pudzian w spacerze farmera!
Była jedna smutna rzecz niestety: Podczas wykonywania ich szatndarowego numeru(obok "Easy" oczywiście) czyli "Evidence", Patton wbiegł w publiczność i dawał ludziom do śpiewania piosenkę. i to ludziom z pierwszych rzędów. Te biedne tępaki nie znały słów!!! Zawstydziłem się wtedy trochę za Polskę, ale Patton za to wrzucił akcent patriotyczny, bo wychodząc na backstage(i wracając na bis) ściskał w dłoni butelczynę "Żubrówki", z którą pozował do kamery. Miłe.
W każdym razie organizatorzy zabraniali wnoszenia aparatów większych niż 4 mpix, a że mój Canon ma 15.1 to jedyną fotkę jaką zrobiłem, była ta poniżej wykonana telefonem, na której nic nie widać. Ale i tak wrzucam!
Było kurwa warto!
Kurwa...czekałem na ich koncert jebane dwanaście lat!!! Będąc 13letnim pacholęciem zakochałem się w płycie Angel Dust i od tamtego dnia moja miłość do Faithów przetrwała. zawsze chciałem pójść posłuchać jak grają na żywca, ale tego samego roku ich drogi się rozeszły i postanowili już nigdy nie grać ze sobą. Na szczęście(może z braku kasy;-) wróćili do siebie i w sobotę w końcu mi się udało ich zobaczyć na żywca!
To teraz kilka wniosków wyciągniętych z Open'era:
1. Faith no more są zajebiści na żywo
2. W Polsce można zrobić naprawdę dobry festiwal porównywalny nawet do Rosklide(byłem 2 razy więc wiem)
3. Faith No more są genialni na żywo
4. Kobiety w 7mym miesiącu ciąży męczą się szybko na festiwalach;-)
5. Faith No more są mistrzowscy na żywo
6. Zawsze jak czekasz na jakiś koncert, a przez 3 dni jest super pogoda, to na pewno spadnie deszcz podczas tego koncertu
7. Faith no more są potwornie dobrzy na żywo
8. Na festiwalu spotkasz całkowicie przypadkowo ludzi, któych nie widizałeś 100 lat. Tych z którymi się umówiłeś możesz nie spotkać.
9. Faith no more są WKurwaPytęMegaCzaderskoBikiniarskoPrzeCipowskoZajebiści!!!
Poważnie...jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tak świetnie grał na żywo. Oczywiście Patton zawsze był znany z niesamowitego, boskiego wokalu, ale zawsze sądziłem, że na żywo to on tego nigdy nie wyciągnie co słychać na płytach.
Och kurwa jak ja się sakramencko myliłem...
To co on odpierdolił na tym koncercie zamroziło mi krew w żyłach i wstrzymało robaczkowy ruch jelit. Stałem sztywno niczym Walt Disney w zamrażarce i słuchałem oczarowany. ON NAPRAWDĘ MA TAKI GŁOS JAK NA PŁYCIE!!! Zero fałszu, asynchronu, potknięć...NIC!!! Mistrzostwo!
Ale chuj tam z nim, odłóżmy go na chwilę na bok...reszta zespołu tak zajebiście wymiatała, z takim powerem, energią godną świeżych, młodych, dopiero co zaczynających zespołów! Po raz pierwszy na koncercie poczułem, że ktoś docenił mnie jako widza. Gdybym nie był ultra twardy to by mi łzy napłynęły do oczu.
Chłopcy zrobili jeden numer, który mnie całkowicie rozpierdolił: Pod koniec piosenki, w połowie refrenu na akcencie, nagle zamarli w bezruchu na dwie minuty! Wyglądali jak figury woskowe, po czym po upływie określonego czasu ruszyli z całej pizdy jak Pudzian w spacerze farmera!
Była jedna smutna rzecz niestety: Podczas wykonywania ich szatndarowego numeru(obok "Easy" oczywiście) czyli "Evidence", Patton wbiegł w publiczność i dawał ludziom do śpiewania piosenkę. i to ludziom z pierwszych rzędów. Te biedne tępaki nie znały słów!!! Zawstydziłem się wtedy trochę za Polskę, ale Patton za to wrzucił akcent patriotyczny, bo wychodząc na backstage(i wracając na bis) ściskał w dłoni butelczynę "Żubrówki", z którą pozował do kamery. Miłe.
W każdym razie organizatorzy zabraniali wnoszenia aparatów większych niż 4 mpix, a że mój Canon ma 15.1 to jedyną fotkę jaką zrobiłem, była ta poniżej wykonana telefonem, na której nic nie widać. Ale i tak wrzucam!

Było kurwa warto!



-
Margaj:
-
Człowiek Warga:
-
Tak to ja Twój koszmar , powróciłam.:
Pokaż wszystkie (3) ›